PAULA [Piątek 14.06.2013]
Autorka
Imię: Paula/Aleksandra
Data urodzenia: 09.05.(...)
Doświadczenie pisarskie: Nie posiada
Blog
Tytuł: Joyce Bryant czyli ta od przeszłości, Andrew Strasberg czyli ten od przyszłości oraz Faith Logan czyli ta od teraźniejszości
Streszczenie: Nie zdradzę
Główni bohaterowie:
Joyce Bryant
Andrew Strasberg
00.Kim jest Joyce Bryant?
00.Kim jest Joyce Bryant?
"Kim jest Joyce Bryant?
Kiedyś odpowiedziałabym na to, że jest to czarnowłosa właścicielka klubu Kości.
Jednak teraz jest to zupełnie inna historia, którą chciałabym przekazać.
Dzisiaj odpowiedziałabym na to, że jest to czerwono-włosa dziewczyna z rakiem kości.
Nie, moja historia nie jest smutna, wręcz przeciwnie.
Przez moją chorobę poznałam to, poznałam jego, poznałam ją i poznałam życie.
To - moje serce w środku, moje ciało, On - Andrew, Ona - Faith, Życie - moje życie, które zależy ode mnie.
Może to zabrzmieć dziwnie, ale moja choroba dała mi przepustkę do nowego życia, lepszego.
Jakiego?
Odpowiedź jest prosta do śmierci"
Na końcu chciałabym dodać iż przepraszam za ten mały wstęp niestety nie umiem
pisać takich krótkich i wprowadzających tekstów, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie.
JOYCE [Piątek, 01.09.1995]
W szkolnej bibliotece przesiadywało mnóstwo uczniów spędzających czas albo na czytaniu albo na odrabianiu lekcji. Moja postać pojawiła się tutaj z tego drugiego powodu, gdyż nasza wychowawczyni poleciła nam na pierwszy dzień szkoły napisać wypracowanie o swoim życiu. Czyżby jej życie było aż tak nudne, że chce poznać cudze? Usiłuję odpowiedzieć sobie na to pytanie od zakończenia wszystkich lekcji lecz nadal bez skutku. Na razie wiem tyle, że moja noga nigdy więcej tutaj nie stanie. Ale wracając to tego po co tu przyszłam czyli tak niechętnie ruszyłam w stronę otyłej bibliotekarki. Jedno z moich przypuszczeń się potwierdziło nauczyciele na stołówce dostają o wiele lepsze jedzenie niż my. Kobieta uniosła wzrok odkładając plik dokumentów do szuflady, na jej twarzy pojawił się uśmiech to był ten z rodzajów sztucznych uśmiechów. Nie przeszkadzało mi to, bo zrobiłam to samo tylko, że lekko przekręciłam głowę w prawą stronę.
- Słucham? - zapytała bibliotekarka, opierając się o krzesło.
- Gdzie są komputery?
- Tam. - wskazała kobieta.
- Dziękuje.
- Proszę.
Szybko się odwróciłam i poszłam we wskazane miejsce, nie myśląc więcej o konwersacji z tą ohydną bibliotekarką.W kącie stało siedem komputerów trzy były zajęte, jednak i dwa nieaktywne oraz jeden zepsuty przynajmniej tak było napisane na karteczce obok nich. Od razu zajęłam sobie dobry sprzęt i zaczęłam się logować do internetu. Nie znałam hasła więc spojrzałam tylko na sąsiadkę a mianowicie blondynkę o lodowatym spojrzeniu i przepisałam od niej hasło. Dziewczyna spojrzała tylko wściekle i zasłoniła ekran dłonią uniemożliwiając mi dalsze działania. Jednak ja byłam szybsza a internet był już załadowany skopiowałam parę moich zdjęć z portali społecznościowych, zaczęłam pisać moją biografię, którą mogłabym ciągnąć w nieskończoność, bo co chwila kasowałam wyrazy. Wreszcie mój opis ujrzał światło dzienne, skończyłam go pisać o jakiejś szesnastej a o piętnastej miałam być w domu. Nie żebym była córeczką mamusi, ale moja matka ostatnio bierze silne leki więc wolę być w domu. Odwróciłam głowę i ujrzałam wysokiego bruneta wpatrującego się we mnie z ukrycia. Na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie i niechęć do spotkanego chłopaka. Najwyraźniej zawstydziłam go, ponieważ zaczął wycofywać się w stronę wyjścia z biblioteki. Jednak ja mu na to nie pozwoliłam zagrodziłam mu drogę i oparłam się o regał z książkami o miłości. Nie no fantastyczny regał na taki moment.
- Czego chcesz? - moje usta chłodno zaakcentowały ten zdania.
- Wypożyczyć "Miłość nie rani".
- A ja?
- Nie wiem czy ranisz.
- Kurde gadaj do rzeczy.
- Zapatrzyłem się. - odparł zawstydzony chłopak wbijając dłonie w kieszenie.
- We mnie? - warknęłam, ja się nie dam zwieść.
- Tak, masz coś we włosach.
- Naprawdę? - zapytałam i zaczęłam poprawiać włosy, a ten gówniarz schował się w tym momencie za regałami.
- Pieprzony idiota! - wrzasnęłam na co bibliotekarka zareagowała chłodnym spojrzeniem.
Westchnęłam zrezygnowana ta okropna miłość do wyglądu kiedyś mnie zabije, poprawka ona z każdym dniem mnie zabija. Przypomniałam sobie co miałam zrobić i po prostu wściekła i zmęczona opuściłam liceum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz